Wszystko działo się w ostatnią sobotę 8 lutego na terenie Sopotu, po godzinie 19. Jeden z patroli wysłanych przez Oddział Prewencji Policji w Gdańsku zauważył starszego mężczyznę, który w holu sopockiego dworca kolejowego głośno krzyczał i natarczywie zaczepiał inne osoby. Funkcjonariusze natychmiast podjęli interwencję - spostrzegli, że starszy człowiek wypowiada się nielogicznie, jest agresywny i wulgarny, w dodatku wyczuwalna była woń alkoholu. Nie potrafił nawet powiedzieć, jak się nazywa i gdzie się akurat znajduje. Na widok kolejnych policjantów mężczyzna położył się na podłodze. Znaleziono przy nim dowód osobisty. Okazało się, że to 72-letni mieszkaniec Gdyni.
CZYTAJ TEŻ: Za ugryzienie ratownika grożą jej 3 lata więzienia
Policjanci wezwali na miejsce ratowników medycznych. Kiedy jeden z nich starał się zmierzyć poziom cukru w organizmie mężczyzny, ten uderzył go w rękę. Został obezwładniony przez policjantów. Założono mu kajdanki. Został zatrzymany jako podejrzany o naruszenie nietykalności funkcjonariusza publicznego. Przewieziono go do sopockiej komendy policji. Tam, w trakcie wykonywania niezbędnych czynności gdynianin zaatakował jednego z policjantów, uderzył go w twarz.
Ponieważ nie można było poddać zatrzymanego badaniu trzeźwości, został przewieziony do lekarza. Ten ocenił, że krewki mężczyzna może przebywać w pomieszczeniu dla osób zatrzymanych, spędził więc noc w policyjnym areszcie. Przedstawiono mu zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej ratownika medycznego i policjanta, za co grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.
Gdynianin odpowie teraz przed sądem. Grozi mu nawet poważniejsza odpowiedzialność karna, ponieważ każdy, kto naruszy nietykalność cielesną, znieważy, będzie wpływał przemocą lub groźbą bezprawną na wykonywane czynności, bądź dopuści się czynnej napaści na ratownika medycznego, w zależności od danego artykułu w kodeksie karnym, może być ukarany pozbawieniem wolności od 3 do 10 lat.
Napisz komentarz
Komentarze